Tańsze mieszkanie do remontu wydaje się genialnym planem na oszczędność, zwłaszcza gdy aż 84 proc. Polaków uważa ceny nieruchomości za zawyżone. Problem w tym, że różnica w cenie zakupu potrafi rozpłynąć się w kosztach remontu szybciej, niż zdążymy skuć pierwsze płytki. Dane z raportu „To my. Polacy o nieruchomościach” za II kwartał 2026 roku, przygotowanego przez portal Nieruchomosci-online.pl, pokazują, że mieszkanie do remontu może wcale nie być tak dobrą inwestycją, jak się wydaje.
Boimy się remontu i jego kosztów
Dla większości z nas remont to przede wszystkim stres – przyznaje to 57 proc. badanych, a wśród osób po 55. roku życia odsetek ten sięga aż 76 proc. Z obawy przed niesłownymi ekipami i rosnącymi kosztami robocizny masowo wybieramy rozwiązania „zrób to sam”: 30 proc. Polaków remontuje w pełni samodzielnie, a 25 proc. z pomocą bliskich. Tylko 24 proc. powierza całość fachowcom. Ostrożność widać też w budżetach – połowa z nas na ostatni remont wydała nie więcej niż 15 tys. zł. To kwota, która wystarcza na odświeżenie ścian, panele i nowe dekoracje, ale nie na kapitalny remont kuchni czy łazienki, a to właśnie one w planach remontowych wymieniane są najczęściej.
Kluczowe jest zestawienie dwóch wielkości: różnicy w cenie zakupu i realnych kosztów remontu. W największych aglomeracjach – Warszawie, Krakowie, Wrocławiu – metr lokalu do generalnego odnowienia kosztuje średnio o 1500–3000 zł mniej niż mieszkania gotowego. Dla popularnego metrażu 50 mkw., przy różnicy 2000 zł za metr, w kieszeni zostaje teoretycznie około 100 tys. zł. Brzmi jak gotowy budżet na metamorfozę. Dopóki nie zderzymy go z kosztami.
Gdzie znika oszczędność?
Kapitalny remont mieszkania „do gołego betonu” to wydatek 1000–1500 zł za metr wyłącznie na materiały, czyli 50–75 tys. zł dla lokalu 50-metrowego. Jeśli zlecamy prace firmie od A do Z, do tej kwoty trzeba doliczyć drugie tyle za robociznę – wtedy całość przekracza 100 tys. zł, a początkowa oszczędność topnieje do zera lub zamienia się w dopłatę. Robiąc remont samodzielnie, zaoszczędzimy na robociźnie, ale zapłacimy miesiącami pracy i stresu. Zakup lokalu do remontu wychodzi „na plus” (rzędu 10–20 tys. zł) głównie wtedy, gdy dużą część prac wykonamy sami.
Co sprawdzić i co wybrać?
Przed zakupem mieszkania do remontu warto zrobić trzy rzeczy:
-
sprawdzić stan instalacji elektrycznej i wodno-kanalizacyjnej (to ukryty koszt potrafiący zrujnować budżet),
-
przygotować rzetelny kosztorys materiałów z 20-procentowym marginesem ,
-
zastanowić się nad własną dostępnością czasową.
Dobra wiadomość jest taka, że 71 proc. Polaków słusznie zauważa, że remont podnosi wartość nieruchomości. Jeśli masz smykałkę do prac i chcesz urządzić wnętrze po swojemu, mieszkanie do remontu jest wartym rozważenia zabezpieczeniem kapitału. Jeśli jednak cenisz sobie swój wolny czas i spokój, a różnica w cenie w twoim mieście jest mniejsza niż koszt materiałów i robocizny, dopłata do standardu „do wejścia” może okazać się najlepszą inwestycją.
